Witam serdecznie moim drodzy ;)
Przychodzę do Was z "testem" 3 kosmetyków ;) Pierwszym z nich jest zalotka elektryczna, która mieliście okazję widzieć w moim poprzednim poście.
Zalotka po włączeniu się nagrzewa . Uważam, że efekt jest trochę lepszy niż po zwykłej zalotce, ale oceńcie sami .
BEZ MAKIJAŻU
Po lewej zalotka elektryczna, po prawej zwykła.
2. Drugim produktem jest podkład firmy Ingrid Ideal Face.
Na zdjęciu bez makijażu widzicie, że mam nierówny koloryt skóry oraz ogromne wory pod oczami.
Lewa część twarzy z podkładem, prawa bez.
Pokryta cała twarz.
Skończony cały makijaż. To co mogę powiedzieć o podkładzie to, to że uwielbiam jego lekką konsystencję, całkiem porządne krycie i to, że nie tworzy maski. Jest boski ! Trwałość też niczego sobie, bez poprawek wytrzyma ok 4-5h.
3. Trzecim kosmetykiem jest Marion nabłyszczacz do włosów.
Przed zaaplikowaniem.
Po aplikacji.
Jak dla mnie nie robi nic godnego uwagi. Może delikatnie dodaje blasku, co jednak jest trudne do zauważenia. Jego dużym minusem jest również fakt, że jego zapach jest mocny i mega duszący oraz po prostu nie ładny .
To już wszystko . Dziekuję za uwagę :) Zapraszam do komentowania oraz obserwowania, ;)











o zalotce elektrycznej to ja jeszcze w życiu nie słyszałam aż jestem w szoku :)
OdpowiedzUsuńKupiłam tą zalotkę, ale mam wrażenie, że w ogóle nie działa :/ Jednak klasyczna zalotka najlepsza :)
OdpowiedzUsuńJa uważam, że troszkę działa, ale bez szału :D Zgadzam się zwykłe najlepsze :)
Usuń