Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją moich nowych kremów z serii Yoghurt of Bulgaria. Kremy przywiozła mojej mamy koleżanka prosto z Bułgarii, za co muszę jej serdecznie podziękować . Wiem, że mówiłam iż nigdy nie zrezygnuje z kremu z ziaji liście manuka z kwasem migdałowym, ale zmieniłam zdanie i nie żałuję .Teraz gdy panuje taki gorąc, a moja skóra jest wysuszona od namiaru słońca, ponieważ dużo czasu spędzam ostatnio na wyjazdach, mazurach itp, to pomyślałam, że dobrym rozwiązaniem jest wypróbowanie czegoś nowego i lżejszego . Nie mogę również zwrócić uwagi na to, że jestem strasznie ciekawska i dlatego ciężko jest mi wykończyć jakiś kosmetyk do końca, bo od razu zabieram się za nowy jak tylko go kupię czy dostanę . Ale przejdźmy do rzeczy .
Przez ostatni miesiąc stosowałam kosmetyki z serii Youghurt od Bulgaria, które są dla mnie nowością. Serię Rose of Bulgaria znam , gdyż moja mama ją uwielbia i używa cały czas. Mi natomiast nie bardzo pasuje, ponieważ nie lubię zapachu róży a tutaj jest on intensywny i dosyć trwały także nie dla mnie :) Chociaż muszę przyznać, że naturalna woda różana z tej serii, na takie upały jest idealnym odświeżeniem i złagodzeniem skóry .
Posiadam dwa kremy jeden jest na noc a drugi na dzień.
Zacznę od kremu na dzień :)

