niedziela, 23 lipca 2017

Come back ?

Cześć :)
   Jakiś czas mnie tu nie było , złożyło się na to bardzo dużo czynników , których myślę, że nie warto wymieniać .
  Wracam do Was trochę odmieniona, lżejsza o 8 zbędnych kilogramów i w nowym kolorze włosów, ale dziś nie o tym . Dziś wracam ale z lekkim wpisem , który przedstawia dzisiejsza stylizacje .
   Każda z nas ma takie dni kiedy nie dość, że nie ma pomysłu na strój , to również po prostu nie chce jej się myśleć i kombinować. Właśnie taki mam dziś dzień , po 12h pracy, porannej pobudce oraz deszczowej Warszawskiej aurze za oknem , wstałam bez żadnego pomysłu, więc wyciągnęłam z szafy zestaw ratunkowy, który jest prosty i nie jest on oszalamiajacy ale czuję się w nim komfortowo . Zdjęcia robione w pracy , więc wybaczcie za jakość :)

Buty w stylu espadryli , bardzo wygodnie i mięciutkie , kupione na Marywilskiej. Zwykle białe klasyczne spodnie z wyższym stanem również Marywilska. Długa koszula w przepięknym kolorze militarnej zieleni z rozcięciami po bokach , firma ellos ale z sh. Naszyjnik z trzema krzyżami prezent od mamy , prezentuje się przepięknie to każdej stylizacji. Zegarek pacyfic, na bardzo delikatnej bransolecie w kolorze złota . Paznokcie przedłużone metodą akrylową przeze mnie w zaciszu domowym.

I to na tyle . Pozdrawiam i życzę lepszej pogody niż my mamy :)






środa, 23 marca 2016

Pielęgnacja moich włosów :)

Cześć dziewczyny :)

      Trochę czasu minęło od mojego ostatniego posta, ale zajęłam się pisaniem mojej pracy licencjackiej, co zaowocowało napisaniem 3 z 4 rozdziałów :) Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć i pielęgnacji moich włosów czyli włosów długich, zniszczonych i wypadających. Może zacznę od początku :) W czasach szkoły podstawowej oraz gimnazjum cieszyłam się pięknymi, długimi, zdrowymi blond włosami. Niestety byłam na tyle "mądrą", że bardzo przeszkadzała mi ich objętość, więc zaczęłam je prostować. I nie robiłam tego prostownicą ustawioną na jak najmniejszą temperaturę, wręcz odwrotnie 340 stopni szło w ruch, co dwa, trzy dni. Tak wiem byłam niemądra. I tak właśnie robiłam do cudownych czasów liceum, tylko wtedy doszło jeszcze malowanie na ciemne kolory oraz co gorsza choroba tarczycy. I tak właśnie z pięknych i grubych włosów została mi garstka cienkich i zniszczonych od prostownicy i farby. Dopiero na pierwszym roku studiów postanowiłam, że pora coś z tym zrobić, zaczęłam brać witaminy i olejować włosy, jednak to wciąż było za mało. Na drugim roku studiów, w końcu mnie oświeciło, że same olejowanie i witaminy nic nie dadzą, jeśli nie zrezygnuję z używania ciepła . I tak też się stało od ponad półtorej roku nie prostuję włosów, regularnie chodzę do fryzjera podcinać końcówki, bardzo dbam o dobre nawilżenie moich włosów i o zapobieganie ich wypadaniu.

      Uważam, że na dzień dzisiejszy moje włosy są w naprawdę dobrym stanie, daleko im jeszcze do ideału, ale będę do niego dążyć. Pierwszym i najważniejszym krokiem w mojej pielęgnacji było dobranie odpowiedniej dawki leku na tarczycę. Wiem, to niby banalne ale wiele z kobiet mających ten sam problem ma źle dobraną dawkę leków. Włosy nie przestały wypadać, jednak jest ich widocznie mniej . Drugim krokiem jest olejowanie włosów. Początkowo zaczynałam od olejku Alverde z Rossmana, spisywał się dobrze, wtedy sądziłam, że genialnie, dopóki nie poznałam mojego nowego przyjaciela czyli Złoty Olejek Babuszki Agafii.




       Jest to olejek to włosów suchych, z rozdwojonymi końcówkami. Złoty syberyjski olejek Babuszki Agafii jest kosmetykiem w 100 % naturalnym. To ziołowa kompozycja trzech aktywnych olejków i złotych peptydów. Głęboko odżywia i regeneruje uszkodzone włosy. Przywraca włosom diamentowy blask. Wzmacnia i odżywia cebulki, stymuluje wzrost włosów. Włosy stają się silne, zdrowe i błyszczące oraz pełne życia. Zaleca się wmasować go w skórę głowy oraz końcówki i pozostawić na 30 minut. Ja oczywiście trzymam go jak najdłużej mogę. Składniki aktywne :
-Olejek z ałtajskiego rokitnika pobudza wytwarzanie keratyny, przywraca włosom sprężystość i blask.

-Olejek cedrowy bogaty w witaminy i aminokwasy, nawilża suche włosy, zapobiega rozdwajaniu się końcówek.

-Olejek łopianowy odżywia cebulki włosów, przywraca włosom zdrowie. Przyspiesza porost włosów.

-Złote peptydy wzmacniają działanie aktywnych olejków. Zapewniają maksymalne odżywianie.

    Cena to około 20 złotych za 100ml. Pojemność nie jest duża, ale muszę przyznać, że jest on bardzo wydajny. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę dobrze nawilża włosy, bardzo je nabłyszcza i ułatwia rozczesywanie. Używam go co drugie lub trzecie mycie.

    Po olejowaniu przychodzi pora na zmycie produktu. Do tego celu lubię szampony, które dokładnie czyszczą włosy, pozostawiając te uczucie mega czystej skóry. Jednym z moich ulubionych szamponów jest : oczywiście Timotei Jericho Rose



Pisałam o nim już nie raz i nie dwa. Naprawdę lubię ten szampon. Bardzo dobrze czyści skórę głowy, super się pieni i jestem pewna, że jeśli zastosowałabym go bez dodatkowej odżywki również byłabym zadowolona z efektu. Timotei 2 w 1 Intensywna Pielęgnacja, wzbogacony naturalną kompozycją olejku kokosowego, oczyszcza, odżywia i przywraca zdrową kondycję włosów, aby wydobyć ich prawdziwe piękno. Nie pamiętam ceny tego produktu(ok 12 zł chyba), ponieważ mam go już dobre 4 miesiące i dalej jest go całkiem sporo, a włosy myję zawsze dwukrotnie.

Trzeci krok to nawilżenie po raz drugi . Tutaj zamiennie stosuję odżywki lub maski. Kiedy używam olejku stosuję przeważnie odżywkę, czasami maskę, żeby nie obciążać włosów.



Bardzo lubię produkty z Garniera, szczególnie za zapach lecz na działanie też nie mam co narzekać. Włosy są lśniące, nawilżone, łatwiej się rozczesują i pięknie pachną. Dobry produkt . Garnier Fructis Oil Repair 3, to nowa ulepszona formuła. Odżywka zawiera trzy oleje: oliwa, awokado i karite, które wnikają do wnętrza włosa aby naprawić wewnętrzne mikroubytki oraz olej shea, który odżywia na powierzchni włosów, nie obciążając ich i nie zostawiając ich tłustych. Innowacyjna formuła dostarczana podstawowych składników odżywczych twoim włosom i jednocześnie je wygładza. W rezultacie włosy będą bardziej elastyczne i będą się łatwiej rozczesywać. Cena to około 8 zł ale często są na promocji, więc jak na taką cenę to nie ma co narzekać :)

Kiedy nie używam olejku to stawiam na mocne nawilżenie poprzez maskę do włosów. Moja mama zakochała się w działaniu wszelakich masek rosyjskich czy to z Babuszki Agafii czy też innych firm . Ja osobiście bardzo polubiłam jedną z nich .



Jest to maska przeciwko wypadaniu włosów z łopianem. Zapach ma średni, ale działanie genialne ;) Maska została stworzona by walczyć z wypadaniem włosów i stymulować ich wzrost.

Ekstrakt z łopianu - najlepszy środek w walce przeciw wypadaniu włosów. Stymuluje wzrost włosów i wywiera pozytywny wpływ na kondycje skóry głowy."Dynagen" - opatentowany kompleks zawierający zhydrolizowane proteiny. Wzmacnia włosy, minimalizuje ich wypadanie, poprawia ich wygląd.
Kofeina - wydłuża życie cebulek włosowych, aktywnie stymuluje ich wzrost włosów. Zestaw kondycjonerów - dodaje włosom objętości i ułatwia ich rozczesywanie. Spowalnia proces wypadania włosów, dodaje im siły, gładkości i jedwabistości, aktywuje proces ich wzrostu." Włosy są po tej masce błyszczące, sypkie i lepiej się rozczesują, zauważyłam również, że są mocniejsze. Czy mniej wypadają ? Prawdę mówiąc nie wiem, mam ciemne włosy więc ile by ich nie wypadało zawsze je widać.

Teraz następuje kolej suszenia włosów. Niestety tego nawyku nie mogę się pozbyć. Przed suszeniem stosuję produkty, które ułatwiają rozczesywanie oraz zabezpieczają trochę moje włosy przed użyciem ciepła.




Spray z tej samej serii co maska przeciwko wypadaniu włosów, stosuję głownie na skórę głowy.



Gliss Kur, Ultimate Repair odżywka w sprayu. Zapach jest średni, ale nie utrzymuje się zbyt długo na włosach.Produkt przeznaczony do włosów bardzo zniszczonych i suchych. Ekspresowa odżywka regeneracyjna ULTIMATE REPAIR zawiera potrójny kompleks płynnej keratyny, ułatwia rozczesywanie i regeneruje nawet mocne uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie i delikatnie nawilża.
Ostatni produkt to serum do włosów Garnier Fructis Goodbye Damage . Serum o zaawansowanej formule wzbogaconej w olejek z owoców amli działa na rozdwojone końcówki jak opatrunek: scalając je i zapobiegając dalszemu rozdwajaniu. Bardzo fajny produkt. To już moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Super sprawdza się do nawilżania i ochrony końcówek. Zauważyłam niewielką poprawę w kondycji moich końcówek odkąd go stosuję. Fajnie zabezpiecza przed ciepłem.

        I to już wszystko co dzisiaj dla Was mam, dla jednych jest to dużo produktów, dla innych mało. Dla mnie jest to bardzo dobre połączenie, które jak do tej pory sprawdza mi się świetnie. Moje włosy nabrały blasku, objętości, nie są już takie przyklapnięte, a przede wszystkim zauważyłam, że jest ich znacząco więcej. Mam nadzieje, że komuś z Was przyda się wgląd do mojej pielęgnacji i chętnie posłucham jakie produkty znajdują się w Waszej.

Całuję gorąco :* I dziękuję za wszystkie komentarze jakie mi piszecie, jest to niezwykle miłe :)

środa, 9 marca 2016

Znów filmik ! :D

Cześć :)Kochane, postanowiłam ponownie spróbować swoich sił i nagrać filmik pt. "Get Ready With Me" . Czyli mój codzienny makijaż i stój dnia. Jeśli jesteście zainteresowane to obejrzyjcie i dajcie znać jak Wam się podoba. Powiem Wam szczerze, że jest to dziwne uczucie oglądać samą siebie w internecie...
Pozdrawiam, życzę miłego dnia i coraz piękniejszej pogody ! :*



niedziela, 6 marca 2016

NIESAMOWICI Ulubieńcy Lutego :)

Cześć :)
Zapraszam Was na ulubieńców mojego ukochanego miesiąca czyli lutego :) Tym razem w troszkę innej wersji, bo gadanej :) Dajcie znać, jak Wam się podoba :)
Pozdrawiam :)

piątek, 4 marca 2016

Znalazłam zamiennik mojej ulubionej pomadki ?

Cześć :)
   W okresie jesienno-zimowym bardzo upodobałam sobie jedną, konkretną szminkę . Uwielbiam ją za kolor, trwałość oraz niską cenę. Pewnie pomyślicie ' skoro jest taka dobra, to czemu nie kupi jej więcej '. Macie rację, kupiłabym, gdyby tylko była dostępna w Rossmanie. Mowa o pomadce Wibo Million Dollar Lips w kolorze 1. Jest to bardzo rozchwytywany kolor, ponieważ od dłuższego czasu próbuje ją dorwać, a jest wyprzedana. Dlatego zaczęłam szukać zamiennika, podobnego chociażby jedynie kolorem. Czy mi się to udało ? Niestety nie, wiele dziewczyn jako zamiennik poleca Lovely Extra Lasting nr 1. Niestety różni się ona dosyć znacząco od pierwowzoru . Specjalnie dla Was, napisałam to porównianie, gdyż widziałam, że wiele z Was również szuka tego zamiennika . Zapraszam :)


WIBO MILLION DOLLAR LIPS NR 1 
Wizaż: Matowa pomadka do ust Wibo Million Dollar Lips z długotrwałą formułą do 4 godzin. Doskonała, aksamitna konsystencja gwarantuje precyzyjne pokrycie. Matowe wykończenie sprawia, ze usta wydają się pełne, wyraziste i kuszą swoim urokiem.

Jest to mój wymarzony odcień, połączenie brązu, fioletu i różu, który możemy stopniować w zależności od ilości nakładanego produktu. Aplikator jest twardy, ale bardzo przyjemnie się go używa. Konsystencja musu, dzięki czemu nie wylewa się i łatwo jest się nią umalować bez potrzeby używania konturówki. Niejednokrotnie utrzymała się u mnie ponad 6-7 h, może schodzić po jedzeniu, jednak robi to w dosyć ładny sposób. No i cena.. 12 zł za taką szminkę ? Biorę ! Mam już 3 kolory, jednak to ten przypadł mi do gustu najbardziej.


LOVELY EXTRA LASTING NR 1

Trwała matowa pomadka do ust z aplikatorem Lovely Extra Lasting. 
Uzupełni makijaż modnym matowym wykończeniem. Dostępne są trzy odcienie: lekkiego różu, przyciągającej czerwieni i pastelowego brązu. Wygodna gąbka umożliwia precyzyjną aplikację szminki/błyszczyka, a nowoczesna formuła Long Lasting zapewnia makijaż na wiele godzin. 
Kolor jest ładny, zdecydowanie z przewagą różu. Utrzymuje się na ustach jakieś 4h. Pozostawia lepką warstwę na ustach, jednak mi to zupełnie nie przeszkadza. Po posiłku schodzi z ust, ale w ładny sposób. Wygodny aplikator, konsystencja trochę jak błyszczyk przez co czasami ciężko mi się nią maluje. Cena to ok 9zł, więc niższa od poprzedniczki .

PODSUMOWANIE :
Dla mnie zdecydowanie wygrywa Wibo, przewyższa Lovely kolorem, który w przypadku Lovely jest zdecydowanie jaśniejszy i nie posiada odcienia fioletu, który tak pięknie komponuje się w Wibo, jest również trwalsza, łatwiej mi się nią maluje i po prostu wygląda ładniej na ustach . Jeśli chodzi o dostępność to Wibo jak i Lovely są ciężko dostępne, jednak Lovely można spotkać częściej. Jeśli macie szansę wypróbować którąś z tych pomadek, to polecam, warte są swojej ceny czyli 9-12 zł . 
Jeśli wiecie gdzie znajdę odpowiednik Wibo to dajcie znać ;)
Buziaki :)